W moim świecie jest już wiosna

spring

Mam dobry humor. Postanowiłam wmawiać sobie, że jest przedwiośnie. Spaceruję, oddychając głęboko, i w zapachu odwilży starając się wyczuć tę subtelną nutę budzącej się do życia przyrody. Człowiek jest w stanie wmówić sobie wszystko, jeśli jest na skraju załamania. Ta urojona wiosna mi pomaga.

W przypływie spontanicznej radości postanawiam zrobić przelewy z wypłatami już pierwszego, nie czekając z nimi do przewidzianego w umowie siódmego dnia miesiąca. Aby podsycić pracowniczą radość z wcześniejszej wypłaty, postanawiam dodać do niej miłe słowo.
– Pani Beata napisała w Internecie, że obsługa u nas jest przemiła i przesympatyczna. Mnie wtedy w pracy nie było, więc to musi być o pani – rzucam do pani Ani, przerywając na chwilę pogwizdywanie „Ody do radości”.
– No pewnie, że jestem miła! Co mam być nie miła? – odpowiada pani Ania. – To znaczy przeklinam ich czasem od najgorszych, jak się przez nich wymarznę o pierwszej w nocy, ale jak już przychodzą, to witam ich z uśmiechem. – W tym miejscu Pani Ania robi pauzę. W jej przypadku pauza zawsze poprzedza tę część historii, która – według pani Ani – nie nadaje się do opowiadania szefowej. Następuje krótka chwila walki między wrodzoną gadatliwością a znajomością pewnych zasad, po której słyszę: – Taki kawał mi się przypominał o ochroniarzu, któremu podczas szkolenia powiedzieli, że cokolwiek robi i mówi, ma to robić miło i z uśmiechem. Poszedł do pracy w sklepie. Wpada kobieta z dwójką dzieciaków. Drą się, przewracają wszystko. Ochroniarz podchodzi do nich z uśmiechem i mówi: „Oj, jakie piękne bliźniaki!”. Kobieta patrzy na niego, rozdziawia gębę, wytrzeszcza oczy, no i pyta go, czy zwariował, bo przecież widać, że dzieci w innym wieku, niepodobne. Ochroniarz, cały czas z uśmiechem, mówi: „Niby tak, ale jakoś mi się wierzyć nie chciało, że taką szkaradę jak pani ktoś aż dwa razy przeleciał”. No i ja im, pani Asiu, zawsze z uśmiechem.
– Ale chyba nie mówi im pani z uśmiechem, że wierzyć się pani nie chce…? – pytam, bo właśnie zaczynam wątpić w panią Anię, w tę nadchodzącą wiosnę i we wszystko.
– Mówić, to ja im mówię „Dzień dobry”, ale co tam sobie pomyślę, żeby ten uśmiech mi się na twarzy pojawił, to już moja sprawa.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *