case study, poczta i ta druga koleżanka + plansze motywacyjne

 

 

Pamiętaj jednak, życie to nie samotny triatlon. Nie dryfujesz niczym samotna tratwa w oceanie codziennych zmagań.

Dziś będę Was uczyć, jak żyć. O tym jest ten blog, o sztuce przetrwania.

Dziś nauczymy się pracować. To będzie case study na przykładzie poczty polskiej. Flow jest tym czymś, do czego powinniśmy dążyć. Ten stan, gdy praca stawia przed nami pewne wyzwania, których rozwiązanie sprawia nam radość. Zadania nie są zbyt trudne, nie popadamy więc we frustrację i w zniechęcenie. Jednak praca to nie tylko flow; ważna jest też umiejętność pracy w zespole.

Stoję w kolejce na poczcie i obserwuję właśnie takie flow. Pani z okienka numer 11 szuka paczki. Szuka tu, szuka tam. Na chwilę zatrzymuje się przy regale. Przeszukuje go. Przeszukuje drugi regał. Przeszukuje trzeci. „Oj, zapomniałam, jak się nazywa” – mówi do siebie, odrywając się od czwartego regału. Wraca do biurka, aby zerknąć na awizo. „Ach, Adamczyk, a nie Kowalczyk, a ja Kowalczyka szukam…!” – mówi i z uśmiechem podchodzi do regału numer jeden. I dobrze, bo nigdy nie możesz się poddawać, a przejmowanie się drobnym porażkami nie ma sensu. Zawsze znajdzie się ktoś, kto Cię skrytykuje. Musisz być twardy!

Pani zaczyna raz jeszcze. Regał pierwszy – nie ma. Regał drugi – nie ma. Regał trzeci… „Ciągle zapominam, jak się nazywa” – słyszę. Wraca i bierze dowód z zapisanym nazwiskiem. Już ze ściągą maszeruje do regału numer pięć. Możemy zaobserwować w tym momencie, że nie ma problemu nie do pokonania. Nie możesz zapamiętać? Możesz to sobie zapisać! I to jest flow! Kolejny mały problem rozwiązany! Przepraszam, zagalopowałam się; nie „problem”, a „podjęte wyzwanie”.

Pani znika na zapleczu. Przez pięć minut nie wraca, bo walczy. Szuka dalej!

No nie ma. Nigdzie tej paczki nie ma.

Pamiętaj jednak, życie to nie samotny triatlon. Nie dryfujesz niczym samotna tratwa w oceanie codziennych zmagań. „Irena – krzyczy nasza bohaterka – pomóż szukać Adamczyka!”. Irena zostawia paczkę z do połowy przyklejonym znaczkiem, zrzuca z kolan klaser i biegnie. Na tym polega współpraca. Na tym polega przyjaźń. Brawo, dziewczyny! Teraz panie szukają wspólnie, łeb w łeb, dłoń w dłoń, ramię w ramię. No nie ma!

– Pokaż no pan to awizo. Na pewno jest „Adamczyk”?

 

snowflake

I to jest dobre, to ciągłe weryfikowanie, sprawdzanie; na tym polega zarządzanie. A musimy wiedzieć, że takim okienkiem pocztowym też trzeba umieć zarządzać. Nie wystarczy samo planowanie i wdrażanie; tu jest właśnie miejsce na kontrolowanie. Na sprawdzanie, czy idziesz w dobrym kierunku, czy niczego nie pominąłeś, czy może jakiś dupek nie wprowadził cię w błąd, mówiąc, że nazywa się Adamczyk, podczas gdy wcale tak nie jest.

Ten akurat jest Adamczykiem. Jednak w kontroli nie chodzi o to, aby znaleźć błąd, lecz o to, by zminimalizować ryzyko, że taki błąd się popełniło.

W pracy istotne jest również delegowanie. Nie jesteś w stanie zrobić wszystkiego sam. Nie jesteś w stanie wszystkiego przypilnować. Naucz się prosić o pomoc! Grażka wie, że delegowanie jest istotne, dlatego woła kolejną koleżankę. Koleżanka z powrotem wrzuca do kosza torbę z korporacyjną korespondencją, którą właśnie segregowała. Koleżanka wie, że multitasking jest złem. Nie możesz skupiać się na robieniu dwóch czynności, bo wykonasz je jeśli nie źle, to na pewno nie najlepiej. Dobrze wiemy, że dobre jest wrogiem najlepszego. Albo najlepsze dobrego – to już zależy od tego, kto jest twoim coachem.

Ale wróćmy do koleżanki numer dwa. Jaką ona ma werwę! Podbiega do regału numer jeden, potem numer dwa, numer trzy.

 

Myśl out of the box, a nie prostolinijnie, że Adamczyk to Adamczyk. Taki jeden Adamczyk grał papieża, więc może zacznij szukać pod „p” jak „papież”. Wiwat kreatywność!

– Czego ja szukam? – pyta.

– Adamczyka – padają prawie równocześnie odpowiedzi.

– Ach, Adamczyka… To jak ten papież – mówi. I dobrze mówi. Musisz wyjść z pudełka. Myśl out of the box, a nie prostolinijnie, że Adamczyk to Adamczyk. Taki jeden Adamczyk grał papieża, więc może zacznij szukać pod „p” jak „papież”. Wiwat kreatywność! Nie pozwól zaszufladkować się jak te listy.

Robi się trochę nieprzyjemnie, bo Adamczyk nudzi się albo gdzieś spieszy. Ludzie nie potrafią skupiać się na jednej rzeczy, jak robi to koleżanka numer dwa.

Jak stoisz na poczcie, to stój na poczcie! Skup się na tym staniu, zamiast stukać w telefonie skargę do naczelnika i opowiadać ludziom o swoich planach: że dziecko musisz odebrać z przedszkola, że po żonę musisz jechać do szpitala, bo urodziła. Dobrze, że masz plany, człowieku, ale spisz je sobie wieczorem w jakimś Wunderlist czy Nozbe i nie przetwarzaj ich ciągle w głowie, w dodatku na głos. Procesor ci się przegrzeje, w depresję wpadniesz. Spójrz na koleżankę numer dwa: szuka i tylko temu się oddaje.

Myśl out of the box, a nie prostolinijnie, że Adamczyk to Adamczyk. Taki jeden Adamczyk grał papieża, więc może zacznij szukać pod „p” jak „papież”. Wiwat kreatywność!-2

Ale nie tylko Adamczyk taki dziś nerwowy. Jakaś baba ryja drze, że ona na tę posegregowaną korespondencję korporacyjną czeka już od półgodziny, a jeszcze musi ją zawieźć do sekretariatu. I znowu wyjdzie z pracy po siedemnastej przez tę pocztę. No słońce, z takim podejściem daleko nie zajedziesz, jeśli twoja praca to tylko takie odbębnianie od ósmej do szesnastej i ani chwili dłużej. Czasem trzeba zrobić więcej.

– No mam! – krzyczy koleżanka numer dwa! – Pod literką „a” było! Tu było!

I to jest radość. To jest prawidłowe celebrowanie małych zwycięstw! Jeśli chcesz czekać z radością i celebrowaniem do czasu, aż osiągniesz spektakularne wyniki, przez większość czasu będziesz czuł się źle. Celebruj wspólnie. Panie celebrują wspólnie. Dwadzieścia minut i tylko trzy osoby, a one znalazły paczkę Adamczyka pod literą „a”. „Niech żyje pani z okienka! Niech żyje koleżanka Grażyna! Niech żyje koleżanka numer dwa!” – chcę krzyczeć, ale nikt nie podziela mojego entuzjazmu. Zupełnie nie znają się na dobrym jakościowo życiu.

Adamczyk dostał swoją paczkę i wyszedł. Kolej na kolejną osobę. Osoba chce kupić kopertę A4.

– Nie ma – mówi pani z okienka.

– Ale tu wisi – osoba stuka w szybę, w wskazując kopertę.

– Tu wisi, bo to jest taka moja wisząca pokazowa. Nie sprzedam.

 

Dobrze wiemy, że dobre jest wrogiem najlepszego. Albo najlepsze dobrego – to już zależy od tego, kto jest twoim coachem.

Brawo! To jest asertywność. Nie daj sobie pukać w szybkę paluchem. Wyznacz swoje priorytety i trzymaj się ich, dopóki nie zrealizujesz wszystkich swoich projektów. Wybierz te, które są dla ciebie ważne. Jeśli twoim priorytetem jest szukanie paczki Adamczyka, a nie podawanie koperty A4, nie podawaj kopert A4.

Nadchodzi moja kolej. Chcę odebrać list. Przygotowałam się: mam awizo, mam pełnomocnictwo od notariusza, mam dokument.

– Ja pani nie dam – mówi pani z okienka. – Pani pełnomocnictwo jest złe. Pani musi mieć takie pocztowe i tylko pocztowe.

– Nie ma sprawy – odpowiadam. Przynajmniej sobie postałam. Człowiek ma tak mało okazji w życiu, aby postać. Albo gdzieś biegnie, albo siedzi przed komputerem. Postać sobie nie ma kiedy.

Czasem w życiu tak jest, że masz ochotę na arbuza, a dostajesz cytrynę, i możesz albo przybrać skwaśniałą minę, albo zrobić z cytryny lemoniadę. Czasem też masz ochotę na list polecony, a dostajesz od życia bombę na ryj dłonią uzbrojoną w kastet i wtedy możesz sobie zrobić fajne zdjęcie profilowe z obitą mordą.

*numery okienek zostały zmienione, aby zachować anonimowość opisywanych osób.

 

Komentarze