O ludziach którzy wylogowali się z You Tube i poszli szturmować Empik.

youtube-1007076_1920Kiedy byłam w Empiku, stoczyła się za mną po schodach interpretacja Justina Bibera – pozbawiona mięśni, z pięćdziesięciokilowym nadmiarem tłuszczu. Raczej nie nazywam ludzi „toczącym się boczkiem”, ale – sami zrozumiecie…

Ten nastoletni wieprz wydawał coraz to dziwniejsze dźwięki, a akompaniowała mu dziewczynka, która prawdopodobnie była brzydszą i chudszą wersja Amy Winehouse (ale nie jestem pewna – to był ten typ, który zawsze za kimś chodzi i bije brawo; nikt nigdy nie wie, jak wygląda, bo nikt nigdy nie zwraca na niego uwagi).

 

– Kto do ciebie pisze? – zapiszczała. – Ci twoi fani z jutuba? Hi, hi, hi. Fani…? – dopytywała. – Każ im spadać, hi, hi, hi. Spadać. – Potem mówiła coś już tylko do siebie.

– Co tam mruczysz?

– Hi, hi, hi, hi, hii… Nic!

– No mów!

– A nic, hi, hi.

Szli dalej. On mówił coś półszeptem; z jego miny wynikało, że jest to niezwykle zabawne.

– Co powiedziałeś…? – Spojrzała na niego. – No powiedz mi! – poprosiła, na co on odparł, że nic ważnego, chociaż wszyscy widzieliśmy, że było to przezabawne.

– Ciekawe – powiedział w końcu – o to tu. Kosztuje 95 zł i na to jest minus 70%. Ile to…?

Amy gapiła się na niego pustym wzrokiem, coś próbując dodawać, coś odejmować, ale nie była w stanie określić sumy.

– Minus 70%… Jakie to jest działanie? – zapytała.

– Też nie wiem – powiedział Biber. – Bez sensu. Powinni już pisać te ceny.

Obserwowanie tego dziwnego dla mnie zjawiska społecznego szybko mi się znudziło, poszłam więc dalej.

Czekając w kolejce do kasy, zobaczyłam przed sobą chłopca z limem na pół oka i pokiereszowaną wargą. Moim zdaniem miał lat 12.

– Czy jest „Web Shows”? Tego jutubera, Krzysztofa Gonciarza – zapytał.

Kasjer nie znał, ale próbował wyguglować. W międzyczasie padł mu system i przypomniało mu się, że musi gdzieś iść.

Korzystając z okazji, że w sklepie nie było ochrony, a kasjer zniknął za regałem, Prosiak, który stał za mną w kolejce już dobre trzy sekundy, stwierdził – tym razem głośno i wyraźnie – że on się zanudzi w kolejce i wymaszerował z trzymaną w ręce książką Kotarskiego, mijając bramki.

Wychodząca ze sklepu grupa piętnastolatków próbowała podjąć decyzję, kto którą cześć Sapkowskiego kupi i w jakiej kolejności powinni się nimi wymieniać, aby było sprawiedliwie. W końcu jeden chwycił tom fantastyki rosyjskiego autora i powiedział, że bierze, i że ten, kto nie czyta Sapkowskiego, będzie czytać to. „To jest dobra książka – oznajmił. – Tak mówił ten rudy na kanale” – tu wymienił nazwę, której nie znam i której nie zapamiętałam.

W Empiku nie kupiłam dziś nic ciekawego, nabyłam za to pewność, że nasza przyszłość jest na YouTube.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *